Praca domowa bez komputera. O cyfrowych nierównościach w polskiej szkole

0
59
Rate this post

Nauczyciel zadaje prezentację do przygotowania w domu. Dla większości klasy to godzina pracy. Dla kilku uczniów zaczyna się problem, bo w domu nie ma komputera albo jest jeden, dzielony przez czworo domowników. Ta różnica rzadko pojawia się w dokumentach, ale wpływa na oceny i na to, jak uczniowie postrzegają własne możliwości.

Skala zjawiska

Dostęp do internetu w polskich domach jest dziś powszechny, ale dostęp do własnego urządzenia do nauki już nie. Smartfon nie zastępuje komputera przy pisaniu dłuższego tekstu, pracy z arkuszem czy nauce programowania. Uczeń, który wykonuje zadania na telefonie, pracuje wolniej i oddaje słabsze efekty, choć merytorycznie radzi sobie tak samo dobrze jak reszta klasy.

Problem nasila się na wsiach i w mniejszych miejscowościach, a także w rodzinach wielodzietnych, gdzie jedno urządzenie obsługuje kilkoro dzieci odrabiających lekcje w tych samych godzinach.

Co może zrobić szkoła

Najprostszym rozwiązaniem, po które sięga coraz więcej placówek, jest udostępnienie pracowni lub czytelni ze sprzętem po lekcjach. Kosztuje to niewiele, bo wymaga głównie ustalenia dyżurów, a rozwiązuje problem uczniów, którzy nie mają gdzie pracować. Niektóre szkoły idą dalej i wypożyczają laptopy na dłuższe okresy, na podstawie regulaminu i umowy z rodzicem.

Druga rzecz to świadome projektowanie zadań. Jeśli praca domowa wymaga komputera, warto dać na nią więcej czasu albo przewidzieć alternatywną formę wykonania. To nie obniża wymagań, tylko wyrównuje warunki startu.

Przy planowaniu zakupu urządzeń dla uczniów pomocne bywa opracowanie poświęcone laptopom do nauki, w którym omówiono dobór konfiguracji do wieku i potrzeb ucznia.

Sprzęt to nie wszystko

Dostarczenie urządzeń rozwiązuje część problemu, ale nie całość. Uczeń, który nigdy nie pracował na komputerze, potrzebuje podstawowego przeszkolenia, inaczej sprzęt leży nieużywany. Podobnie rodzice, którzy mają obsłużyć logowanie do platformy czy instalację aplikacji. Placówki, które połączyły przekazanie sprzętu z krótkim szkoleniem, osiągają wyraźnie lepsze efekty niż te, które ograniczyły się do wydania urządzeń.

Warto też pamiętać o kosztach ukrytych, takich jak dostęp do internetu czy oprogramowanie. Laptop bez łącza w domu ucznia niewiele zmienia.

Część placówek rozwiązuje ten problem we współpracy z samorządem albo z organizacjami pozarządowymi, które prowadzą programy wsparcia dla rodzin w trudnej sytuacji. Inne korzystają ze środków przeznaczonych na cyfryzację oświaty, kierując sprzęt najpierw tam, gdzie potrzeba jest największa. Obie drogi wymagają jednak wcześniejszego rozpoznania sytuacji w klasach, a to zadanie dla wychowawców, nie dla działu zakupów.

Podsumowanie

Cyfrowe nierówności w szkole rzadko wynikają ze złej woli i rzadko da się je rozwiązać jedną decyzją. Składa się na nie dostęp do sprzętu, do sieci i do kompetencji. Szkoła ma realny wpływ przynajmniej na pierwszy z tych elementów, a często to wystarczy, żeby uczeń przestał być w tyle z powodów niezwiązanych z jego zdolnościami.